Rozmowa dr. inż. Witoldem Rzepińskim z Wyższej Szkoły Agrobiznesu w Łomży, wywiad prowadzi Bolesław Pilarek

Bolesław Pilarek: O sukcesie w uprawie kukurydzy decyduje jakość produktu finalnego i koszty uprawy. Tymczasem, na niektórych polach uprawiana na ziarno kukurydza zbierana jest do końca roku, bo wielu rolników traktuje pola jak magazyny ziarna. Niestety, na takich plantacjach na roślinach rozwijają się między innymi grzyby fuzarium wytwarzające mikotoksyny.

dr. inż. Witold Rzepiński: Obserwując liczne plantacje kukurydzy w Polsce, wydaje się, że jej producenci z braku wiedzy bądź zwykłego niedbalstwa pomijają istotne elementy agrotechniki, co sprawia, że ziarno i kiszonka jest miernej jakości, a to jest zagrożeniem dla zdrowia ludzi i zwierząt. Specyfika polskiego rolnictwa wymusza uprawę kukurydzy w monokulturze. Tak jest w gospodarstwach utrzymujących stada bydła oraz w dużych gospodarstwach bez inwentarzowych. Stanowiska, na jakich jest uprawiana kukurydza charakteryzują się dużym wolumenem patogenów oraz coraz częściej są siedliskiem omacnicy prosowianki. Zatem, coraz trudniej będzie wyprodukować kiszonkę i ziarno kukurydzy wolne od mikotoksyn. Przy monokulturze uprawy i przy bardzo późnym zbiorze ziarna, nawet w okresie zimy problemy z mikotoksynami rosną lawinowo.

BP: Na ile problem z jakością plonów mogą rozwiązać bindery wiążące mikotoksyny?

WR: Takie produkty są oczywiście na rynku, jednak wiążą nie tylko mikotoksyny, ale także witaminy oraz często również mikroelementy. Pasza ulega zubożeniu i pogarsza się jej jakość. Można zaryzykować stwierdzenie, że poziom skażenia mikotoksynami będzie wyznaczał stan bezpieczeństwa żywności dla ludzi i dobrostanu dla zwierząt. Producenci kukurydzy muszą zrozumieć, że aby osiągnąć satysfakcjonujący i dobry jakościowo plon, każdy element agrotechniki jest równie ważny. Wydaje się, że największy problem tkwi obecnie w skażeniu gleby patogenami chorób grzybowych, występowaniu omacnicy prosowianki i marginalizacji nawożenia siarką.

BP: Skażenie stanowiska (gleby) patogenami grzybowymi, gdzie wysiewa się kukurydzę wywołane jest jej uprawą w monokulturze i nasilającym się występowaniem omacnicy prosowianki.

WR: Stan ten można ograniczyć poprzez rozsądne stosowanie wszystkich elementów agrotechniki, chociaż będzie to niezmiernie trudne, ponieważ mamy świadomość, iż na znacznym obszarze kukurydza w Polsce będzie uprawiana w monokulturze. Okres dowolności w agrotechnice tej rośliny musi być znacznie ograniczony, ponieważ w istotnym stopniu to rolnicy zafundowali sobie występowanie omacnicy prosowianki na własnych plantacjach. Do dziś różnie jest ze świadomością i wiedzą technologiczną na temat agrotechniki kukurydzy, ale z omacnicą trzeba walczyć.

Okres późnej jesieni pozwalał na obserwację stanu stanowisk po plantacjach kukurydzy. Niektórzy rolnicy usilnie próbowali wtedy zniszczyć rżysko po kukurydzy, mając świadomość, że likwidują larwy omacnicy prosowianki. Jedni stosują kultywatorowanie, inni używają agregatów uprawowych. W konsekwencji resztki łodyg i korzeni leżą na powierzchni gleby z zimującymi larwami omacnicy. Wreszcie są i tacy rolnicy, którzy zostawiają plantacje po zbiorze, aby tam na wiosnę znów zasiać kukurydzę. Są to błędne działania i wszystkie wymienione sytuacje mają wpływ na poziom nasilenia wy-stępowania omacnicy prosowianki w następnych sezonach. Aby zapobiegać rozwojowi i występowaniu omacnicy prosowianki należy bezwzględnie zniszczyć rżysko kukurydzy po jej zbiorze różnego typu mulczerami. Tylko takie maszyny są w stanie zniszczyć larwy szkodnika.

BP: Występowanie i żerowanie omacnicy prosowianki zawsze wiąże się z nasileniem chorób grzybowych i zwiększeniem poziomu mikotoksyn w ziarnie i kiszonce z kukurydzy.

WR: Z tego względu niszczenie resztek pożniwnych kukurydzy jest sposobem na ograniczenie infekcji patogenami grzybowymi. Jednym ze sposobów ograniczenia infekcji, obok rozdrabniania łodyg po zbiorze, jest przyśpieszony rozkład resztek pożniwnych poprzez zastosowanie azotu, specjalnych dodatków, ale także kwasów humusowych. Następstwem tych działań jest szybki rozkład resztek pożniwnych, który ogranicza rozwój chorób grzybowych i możliwości przezimowania omacnicy prosowianki. Na przykład, kwasy humusowe wspomagają dodatkowo rozwój mikroorganizmów glebowych, poprawiają żyzność gleby i jej aktywność biologiczną oraz stymulują wzrost i rozwój roślin.

BP: Znacząco zwiększyć odporność kukurydzy na infekcje grzybowe może zbilansowane nawożenie.

WR: Oczywiście, ale trzeba tutaj podkreślić rolę siarki. Niestety, objawy niedoboru siarki w łanach nie są rzadkością a jeszcze niewielu rolników bilansuje ją w nawożeniu kukurydzy. Siarka jest makropierwiastkiem drugiego rzędu, podobnie jak magnez. Marginalizacja nawożenia siarką jest poważnym uchybieniem w agrotechnice kukurydzy, ponieważ ponad 70% gleb w Polsce wykazuje niski i bardzo niski poziom jej zawartości. Siarka jest niezbędna dla prawidłowego rozwoju kukurydzy (synteza białek), bowiem 1 kg siarki w niedoborze może zablokować pobranie 9–15 kg azotu, zwiększając koszty nawożenia i skażenie wód gruntowych wypłukiwanym azotem. Dostatek siarki powoduje pogrubienie ścian komórkowych, zaś niedobór je osłabia, zwiększając podatność roślin na wyleganie i działanie patogenów. Przy pełnym zaopatrzeniu kukurydzy w siarkę uruchamia ona mechanizm obronny, który polega na wydzielaniu do atmosfery siarkowodoru podczas procesu redukcji siarczanów w roślinie. Siarkowodór charakteryzuje się działaniem grzybobójczym i jest toksyczny dla grzybów zasiedlających powierzchnię blaszki liściowej, zatem ogranicza rozwój chorób grzybowych na kukurydzy.

BP: Kiedy nawozić kukurydzę siarką?

WR: Nawożenie siarką należy wykonać wiosną, uwzględniając jej zasobność w glebie (próby glebowe), ponieważ forma siarczanowa jest łatwo rozpuszczalna w wodzie, może zostać wypłukana. Dobrym i tanim nawozem jest krystaliczny siarczan wapnia.

BP: Powiedział pan, iż zwiększający się areał kukurydzy, uprawa w monokulturze, różnego rodzaju uproszczenia, nieskuteczna walka z omacnicą prosowianką sprawiają, że zwiększa się wolumen patogenów grzybowych i mikotoksyn w glebie. Czy może pan tę myśl rozwinąć.

WR: Gleby mają określony bufor ochronny zależny od ich żyzności. Natomiast o żyzności gleby decyduje jej potencjał mikrobiologiczny. Wydaje się, że celowe będzie stosowanie w agrotechnice kukurydzy kwasów humusowych (np. produkowanych z leonardytów), aby poprawić biologiczną aktywność gleby i ożywić rozwój mikroorganizmów glebowych. Z obserwacji wynika, że kwasy humusowe zwiększają efektywność stosowanych herbicydów, fungicydów, nawozów dolistnych, kiedy stosuje się je łącznie z tymi kwasami. Naukowcy nie są w stanie aktualnie wyjaśnić tej zależności a praktycy twierdzą, że kwasy humusowe działają jak adiuwanty i dawki pestycydów można zmniejszyć o połowę. Stwierdzenia te znajdują potwierdzenie w badaniach naukowych przeprowadzonych w Instytucie Uprawy Nawożenia i Gleboznawstwa w Puławach w 2016 r. Otóż, stosując kwasy humusowe w jęczmieniu jarym uzyskano przyrost plonu o 0,84 tony (z 4,40 t na 5,24 t) zaś u kukurydzy na kiszonkę osiągnięto plon – kontrola 38,10 t/ha a po zastosowaniu kwasów humusowych 48,57 t/ha. U kukurydzy odnotowano przyrost plonu aż o 27%.

WR: Kwasy humusowe zastosowano także na polu demonstracyjnym kukurydzy w Pienicach (biogazowa kukurydza), ze względów organizacyjno-technicznych nie dokonano ważenia plonu, ale przeprowadziłem ocenę biometryczną roślin kukurydzy, z której wynikało, że kwasy humusowe zwiększyły parametry kukurydzy, a tym samym plon sieczki i ziarna kukurydzy był większy. Badania te wskazują na rezerwy plonu kukurydzy, jakie istnieją w gospodarstwach hodowlanych produkujących kiszonkę dla krów mlecznych, obwarowanych powierzchnią paszową. Kwasy humusowe należy stosować w kukurydzy w fazie 8 liścia i powtórzyć zabieg po 10–14 dniach.

BP: Mówi się, że do poprawy stanu sanitarnego gleby można wykorzystać azotniak?

WR: Tak, ze względu na jego specyficzne działanie. Nawóz ten ulega w glebie przekształceniom z formy cyjanamidu wapniowego do mocznika, trwa to nawet 4–6 tygodni w zależności od uwilgotnienia i jakości gleby. Siew nasion powinien nastąpić jednak nie wcześniej niż po 14 dniach od wysiewu nawozu. Azotniak w połączeniu z wodą posiada właściwości parzące a więc można go wykorzystać jako herbicyd kontaktowy przed siewem kukurydzy. Jest to nawóz przedsiewny zawierający około 20,5% azotu i 50% wapnia, a więc jest alkalizujący i wymaga wymieszania z glebą. Specyfika działania polega na tym, że w fazie przemian niszczy patogeny niektórych chorób i szkodniki, nie jest szkodliwy dla mikroorganizmów glebowych i raczej wzmaga biologiczną aktywność gleby. W Niemczech wykorzystywano azotniak do zwalczania rdzy i kiły kapuścianej. Używany w „intensywnym” ogrodnictwie przynosił pozytywne efekty w zwalczaniu niektórych chorób i szkodników. W uprawie kukurydzy azotniak stosowany przedsiewnie może być skutecznym środkiem w walce z omacnicą prosowianką. W ubiegłym sezonie wegetacyjnym zastosowałem azotniak do zwalczania drutowców i pędraków, efekt był pozytywny, lepszy jak po środkach chemicznych.

BP: Dziękuję za rozmowę.

Źródło: Agroporady, Nr 8 19 lutego 2017.

Przeczytaj także

Jak wapnuje się w Polsce?

Gleby ze względu na swoją budowę ulegają w mniejszym lub większym stopniu zakwaszaniu. Proces zakwaszenia jest zjawiskiem naturalnym, ale przyczyny…

Czytaj więcej

Obieg azotu w przyrodzie

Racjonalna gospodarka azotem, czyli dbanie, aby nie stał się toksyczny dla środowiska glebowego oraz wodnego, wymaga dokładnego poznania…

Czytaj więcej

Skąd te zakwasy?

Kwasowość gleby jest czynnikiem warunkującym produktywność pól uprawnych. Jako podstawowa cecha geochemiczna kształtuje ruchliwość składników mineralnych…

Czytaj więcej

Dodaj komentarz